czwartek, 9 maja 2013

Extreme Sport

Niemożliwe? W moim słowniku nie istnieje. Zaledwie mam metr wzrostu, a wchodzę wszędzie tam gdzie nie powinienem... . Ale taki urok bycia dzieckiem. Tata pozwala, a mama z przerażeniem patrzy jak dobrze sobie radzę na wysokościach spinając się nie gorzej niż najlepszy zawodowiec. Extreme sport w wersji hard:)
Troszku od początku dostałem nowy pojazd- pieszczotliwie przez nas nazywany pandą potocznie rowerem biegowym. Zamiast w normalny sposób chciałem przetestować go na rampie. Niestety rampa była za wielka i z ekstremalnego dnia byłoby nici, gdybym naprawdę zrobił sobie krzywdę...;/ I mimo szczerej chęci wdrapania się na rampę, nie miałem szans. Niestety muszę troszkę podrosnąć i wtedy będę śmigał nie tylko na pandzie :d Na szczęście w Poznaniu znajduje się miejsce gdzie dla takiego małego smyka jak ja jest ekstremalnie i mega fajnie. Z rampy przenieśliśmy się na liny, wspinaczki i takie tam. Było super. Zero zadrapań. Buźka zadowolona. Mamcia odetchnęła z ulgą i po kolejnym zjeździe na linie cieszyła się razem ze mną i z tatą. Polecam każdym smykom taką zabawę:)
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
kask: n/n
t-shirt: h&m (sh)
spodenki: next (sh)
buty: converse
bransoletka: new yorker
 
 
 
 

4 komentarze:

  1. conversy w wersji mini, przeslodkie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a ten t-shirt rewelacja!!! Mały cały jest czadowy!!! Pozdrawiamy :-)

    OdpowiedzUsuń