wtorek, 11 lutego 2014

Na kocią łapę

-"Jak tak możecie żyć nie po bożemu "
-"co o was ludzie pomyślą"
-" żyjecie w nieczystości"
-"tak na kocią łapę żyć"
- "A Bożena ta z osiedla wzięła z Mietkiem w zeszłą sobotę ślub kościelny- to co kiedy wy zamierzacie??"
http://minimanlife.blogspot.com/2014/02/na-kocia-ape.html
Zbliżają się walentynki- wiele par spędzi ten dzień przed kanapą z pilotem w ręku i chipsami ( też tak chcę :D) , niektórzy pójdą na romantyczną kolacje, a jeszcze inni pójdą na całegoi oświadczą się ukochanej osobie.Tylko nie chwalcie się oświadczynami rodzinie bo od razu zaczną planować wam ślub.
Ba zaczną wam planować życie. To nie żart :)
Post dedykowany młodym, którzy jednak mają obawy przed natarczywością swoich rodziców. Rodzice zacznijcie nas młodych  słuchać - jeżeli żyjemy na kocią łapę to sobie żyjemy, jeżeli bierzemy ślub w "Las Vegas" to nie wam na złość - tylko mamy taką chęć bo to nasza decyzja. A tak na serio kto jeszcze w dzisiejszych czasach bierze ślub???
Myślałam, że czasy kiedy rodzina wręcz natarczywie stawia warunki, aby dwoje ludzi wzięło ślub poszły do lamusa. Jednak nadal są rodziny- które wręcz zmuszają młodych ludzi do ślubu- i to nie mówię o ślubie cywilnym- tylko wg prawa Bożego musisz mieć ślub kościelny.
 *nasza stylówka ślubna ponad 3 lata temu...
Jesteśmy z moim mężem już osiem lat- od ponad 3 lat jesteśmy wg prawa Polskiego małżonkami. Niestety nie wszystkim z naszej rodziny to pasuje przez dosłownie 3 lata, gdy jesteśmy w odwiedzinach słuchamy kiedy weźmiecie ślub kościelny i wywody na ten temat. W takich momentach wyłączam się i robię tylko wdech i wydech- ale pewnego dnia wybuchnę bo ile można słuchać. No bo wiecie nie mam 2lat i nie trzeba mnie prowadzić za każdym razem za rękę,  często wiem co robię i podejmuje w miarę rozsądne decyzje.... . Ale fakt jest taki- my mówimy jedno "przynajmniej ja"- bo mój kochany mąż boi się spódnicy i tylko przytakuje głową. Jesteśmy zmuszeni do czegoś czego tak naprawdę nie potrzebujemy. Świat przez nasz Ślub Kościelny nie zrobi się lepszy, a nasza wiara się w ten sposób nie umocni. Zastrzegam,że jesteśmy osobami wierzącymi, chodzącymi do kościoła i tyle na ten temat. 
Niestety wiem, że nie tylko my tak mamy. Wystarczy, że dziewczyna miała tzw. "wpadkę" by rodziny podejmowały za nich decyzję. Ba ślub można zorganizować dosłownie w 3miesiące - nie ma ograniczeń- ksiądz, jakiś śmieszny grajek, który nie śpiewa tylko fałszuje i wszystko jest ok. Wtedy rodzice państwa młodych są zadowoleni. A Ci biedni młodzi ludzie zgadzają się, no bo co innego robić- jak mama z tatą już wszystko załatwili.  Młodzi nie świadomie podejmują decyzje, pochopne tylko po to by mieć święty spokój. Wiemy dobrze, że życie to nie bajka i nie wystarczy ślub by dwoje ludzi było szczęśliwych. 
Nie sądźcie, że wrzucam wszystkich do jednego worka, każdy podejmuje decyzję jaką chce. Jednak zważajmy, że ślub kościelny jest jak tatuaż nie jest zmywalny i taka decyzja ciągnie się na całe życie (dobra są rozwody, ale jednak w tej naszej niepisanej kartotece jest mężatka/ żonaty czy jakoś tak) . Miejmy świadomość, a raczej nasze rodziny niech je mają, że nie będziemy szczęśliwsi tylko, dlatego że zalegalizowaliśmy związek.Nie każdy potrzebuje papierka, białej sukni czy też obrączki by czuć, że jest się rodziną.  
Powiem wam szczerze, że gdyby nie fakt mojej ciążowej zachcianki - to pewnie jeszcze byśmy nie mieli ślubu cywilnego. Nie ukrywam, że zmiana nazwiska spowodowała zmiany jedne na lepsze, drugie na gorsze (mamy prawo takie jakie mamy i jest wiele spraw, które szybciej, prościej załatwiliśmy ze względu na zmianę nazwiska), ale to tyle. Nawet, gdybym nie była żoną to nie czułabym się z tym źle, a tym bardziej mój mąż :)
Tak na koniec wszystkim zakochanym, którzy jednak decydują się na zalegalizowanie związku, chcą razem zamieszkać na tzw. "kocią łapę" lub być  przez jakiś czas tylko narzeczonymi - porozmawiajcie z swoimi rodzicami, niech wiedzą co macie w planach, nie bójcie się powiedzieć nie - nie wezmę ślubu bo to mi nie potrzebne.... . Rodzice trochę dystansu, zaakceptujcie decyzje waszych dzieci- wiemy, że nas kochacie i chcecie dla nas dobrze- ale my też wiemy co jest dla nas dobre i miejcie w nosie co sąsiadka lub ksiądz powie o waszych dzieciach. Chyba ważne, że wasze już dorosłe dzieci są szczęśliwe :)




41 komentarzy:

  1. Moja mama miała na mnie kilku miesięcznego focha o brak ślubu o.O
    Ja już się chyba przyzwyczaiłam, ona po 3 latach tez ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja mama to focha nie miała i mówi zawsze róbcie co chcecie, ona się nie wtrąca...natomiast teściowa za to ma do nas o to pretensje.... no cóż musi z tym jakoś żyć :D

      Usuń
  2. ale kto powiedział,że ślub zagwarantuje nam szczęście?czasem ten papierek właśnie ludzi od siebie odsuwa!!! każdy ma prawo do własnej decyzji to już nie te czasy gdzie to rodzice za nas decydowali!!!najważniejsze,że jesteście szczęśliwi :)! i koniec kropka
    a ślubów z powodu wpadki to już całkowicie nie kminie? nam może tylko ten fakt przyspieszył ale w momencie mojej przeprowadzki na drugi kraniec polski to było oczywiste,że będziemy mężem i żoną!wzięliśmy cywilny a po dobrym roku kościelny;)
    PS a niech się w ogóle cieszą,że masz swojego wybranka o płci przeciwnej do siebie :p
    buziak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahah normalnie i love you <3 masz racje papierek często powoduje pogorszenie w związku...;/. uwierz mi na słowo, że mnie nie zmuszano (miałam taki ciążowy kaprys), ale są jeszcze takie rodziny, gdy tylko słyszą słowo wpadka i już musi być ślub.... przykre jest, gdy widzę jak to rodzice decydują, nie młodzi ludzie.... .

      Usuń
  3. nic dobrego z takich "dobrych rad" nie wychodzi!
    chore jest dla mnie zmuszanie do ślubu!
    my też w niesakramentalnym związku ( w sumie prawnie też żadna z nas para) czego teściowa przeżyć nie może...
    no ALE my ślub kościelny bierzemy 24 maja ;) doczekać się nie mogę... musiałam do tego dojrzeć, na początku bardzo nie chciałam! dlatego też mimo mojego osobistego podniecenia związanego z majem i naszym ślubem doskonale Was rozumiem :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to kochana gratuluje.... pewnie też czułabym te euforię, gdybym ślub brała :) nawet czasami zazdroszczę pannom młodym, ale tylko czasami :) i jeszcze raz gratuluje :*

      Usuń
    2. to na tzw.butelki wszystkie blogerki do ciebie przyjadą :D

      Usuń
  4. Nie mam ślubu i nie zamierzam mieć. Tyle w temacie :)
    Mam chłopa, mam dziecko, ślubu mi nie trza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie namawiam :D ja mam cywilny i w sumie też tyle w tym temacie :D haha

      Usuń
  5. Świetny temat! Ja tez mam w planach podobny post :)
    Moim skromnym zdaniem, ślub- sprawa bardzo kontrowersyjna i bardzo osobista. Jedno z najcudowniejszych zdarzeń w życiu które nie powinno byc podyktowane ciążą , obowiązkiem ani prośbami czy naciskami ze strony Rodziny. Niestety wciąż się zdarza inaczej...
    Wciąż widzę w moim otoczeniu pary które decydują sie na ten krok z powodów innych niż szaleńcza chęć spędzenia ze sobą reszty życia.
    A na koniec dodam, że super macie stylóweczki ślubne:) A Ty taka chudzinka z brzuszkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje:) chudzinka- kochana to był 7miesiąc - ogólnie sporo przytyłam bo 17kg - jednak wieczorne podjadanie nie służy :) co do tematu to u nas właśnie ślub był taki na wariackich papierach, na mega spontanie - może bajowy nie był, ale mamy wspaniałe wspomnienia :)

      Usuń
  6. Ja się coraz częściej spotykam z takimi kaprysami ;) Ludzie żyją bez ślubu latami, nikt (może poza babciami) nie ma pretensji, nie pyta itd., aż w końcu kiedy dziewczyna zachodzi w ciążę, ślub jednak biorą. Zazwyczaj cywilny :D Myślę, że ta ciąża jednak mocno decyduje, bo nawet jak człowiek myśli, że nie chce, nie potrzebuje, to w takiej sytuacji ma poczucie, że będzie jakoś lżej, łatwiej, dziecku prościej itd. Hormony czy nie - to są wokół mnie sytuacje nagminne. Mam też wrażenie, że wielu przyszłym mamom daje to po prostu poczucie bezpieczeństwa i oparcia w partnerze, chociaż oczywiście jest to złudzenie :) Nasza historia jest w ogóle inna i skomplikowana, więc nie będę ci tu 'zaśmiecać' jej opowiadaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kochana masz racje- bo nie powiem wszystkie formalne sprawy mógł w tym wypadku załatwić mój mąż. co do hormonów masz 100% racje.... co do naszego ślubu pamiętam jak dziś- jechaliśmy na rowerze na plażę i spytałam się mego męża czy weźmiemy ślub bo i tak kiedyś w planach go mieliśmy :D taka sytuacja
      p.s. opowiadaj - kochana uwielbiam skomplikowane sytuacje i w żaden sposób nie zaśmiecasz je własnymi przeżyciami.... .

      Usuń
  7. My się wspólnie na to zdecydowaliśmy:D chcemy ślubu, kościelnego, ale przed ślubem zmajstrujemy sobie dzieciątko :D oj my tacy niedobrzy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kochana no my chyba też kiedyś weźmiemy, ale jeszcze musimy poczekać :) oj faktycznie niedobrzy wy :D

      Usuń
  8. No świetne kreacje mieliście :)

    Nie rozumiem tego nacisku na ślub kościelny. Ja nie ma i do szczęścia potrzebny mi nie jest, wierzę, ale do kościoła nie chodzę, bo nie podoba mi się ich polityka (teraz mamy nowego księdza proboszcza, który chyba tylko na kasę leci, echhh). Ja mogę w domu mężowi przyrzec, że będę z nim do końca życia, i co taka przysięga mniej ważna? Bóg jest wszędzie, nie tylko w kościele. Mam cywilny wzięty tylko dlatego, że łatwiej później cokolwiek załatwić w urzędach. I tak brałam ślub w ciąży, ale to ciąża była zaplanowana, a ślub nie :P Ot tak nam odbiło i w tydzień zorganizowaliśmy sobie ślub (który był w planach, ale raczej dalszych), tylko teściowa nie mogła przeżyć, że nie ma tego kościelnego, no i tak bez wesela? Nie żałuję, dla mnie to tylko urzędowy papier, a z mężem bym była i tak. Wczoraj mieliśmy drugą rocznicę ślubu, a razem już jesteśmy prawie 10 lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za kreację dziękuje :) a u mnie wszystko na spontanie i ślub i ciąża (ślub miał być po skończeniu studiów, Piotruś też), ale dzięki tej "wpadce" mam najwspanialszą rodzinę <3 kochanego męża, cudownego syna i ta ja zrzędliwa :D

      Usuń
  9. Ale trafiłaś z tematem. :) My z Jakubem świadomie zdecydowaliśmy się na ślub cywilny, tylko żałujemy, że pod presją rodziny zrobiliśmy go tak na szybko. Ja swoją przygodę z kościołem skończyłam zaraz po bierzmowaniu... więc nigdy nie zależało mi na kościelnym. Ostatnio w czasie setnej kłótni z moją mamą dowiedziałam się, że obiecałam rodzinie ślub kościelny i że czekają wszyscy ! :D Ok, palnęłam dla świętego spokoju, że jeśli będziemy brać kiedyś ślub kościelny to zaprosimy resztę rodziny ( cywilny był tylko skromnym obiadem dla najbliższej rodziny... ). Wszyscy wzięli to za deklarację, że za chwilę będą bawili sie na moim super wypasionym weselu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, wiem :) jak oficjalnie - z Jakubem :D qrcze my chyba też musieliśmy palnąć coś takiego bo za każdym razem, za każdą rozmową telefoniczną kiedy ten ślub O_o

      Usuń
  10. Ja tam nie wierzę, że ślub kościelny zagwarantuje szczęcie, bo tak nie jest!
    a ślubów z powodu wpadki to już całkowicie nie rozumiem, i często odradzam go moim uczennicom, a zwłaszcza ich rodzicom, ale nie jest lekko... bo rodzice naciskają (bo co ludzie powiedzą) a fakt jest taki ze góra po roku wszystko się rozpada ... i mam ochotę mówić: "A nie mówiłam"
    My ślub kościelny mamy, wszystko odbywało się po kolei: długoletni związek, ślub, długo, długo nic i dziecko ;) Jakby było odwrotnie, to dziecko nie było by motorem napędowym do ślubu kościelnego ;)

    Ps. jacy młodzi jesteście na tym zdjęciu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz - sama o tym dobrze wiesz bo w szkole uczysz....fakt jest taki, że nie każdy potrafi sprzeciwić się rodzicom.... .
      a co do zdjęcia to faktycznie młodzi- ja miałam 21, a mężulo 29 :)

      Usuń
  11. Prawda jest taka, że każdy sobie żeglarzem i sterem i nikt za nas życia nie przeżyje, i nikt za nas z tego życia się nie rozliczy. Więc niech każdy żyje tak, jak uważa za najlepsze :-) amen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. amen siostro :D dokładnie - tylko jeszcze nadal jest tak, że starsze pokolenie tego nie rozumie.... ;/

      Usuń
  12. My kilka lat żyliśmy bez ślubu. Ślub wzięliśmy jak Calineczka miała 1,5 roku. Jednak był to ślub tylko cywilny, bez szumu i wesela, bo tak chcieliśmy.
    Nikt nam się do niczego nie wtrąca. Bardziej próbowali wtrącić się do tego, by ochrzcić Calineczkę, bo tego nie zrobiliśmy... Jednak szybko wtrącania ustały, kiedy wszyscy widzieli, że nic w tej materii nie wskórają. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o matko to już widzę jak moja teściowa by zareagowała O_o mojego męża kuzynka nie ochrzciła i ciągle słuchamy, że ta mała nie jest ochrzczona...;/

      Usuń
    2. Nam też na początku gadali, że Calineczka jest chora, dlatego, że jej nie ochrzciliśmy (jak miała 3 tygodnie zachorowała i miała przeszczep szpiku kostnego), babcia chciała nawet bez wiedzy mojej księdza wołać. Były też plany jak mnie wywabić ze szpitala po to by po kryjomu dziecko ochrzcić. Wkurzyłam się, powiedzialam bardzo dosadnie co myślę na ten temat. W szpitalu było sporo ochrzczonych dzieci, również chorych tak jak Calineczka... W takim razie dlaczego one zachorowały, skoro Calineczka z tego powodu, że nie ochrzczona? Noo i skończyło się na tym, że nikt do niczego się nam już nie wtrąca. :)

      Pozdrawiam. ;)

      Usuń
  13. A moim zdaniem trochę tu wieje hipokryzją ;) skoro jesteście osobami wierzącymi, powinniście przestrzegać zasad Kościoła, który mówi, że żyjecie w grzechu. Nie zrozumcie mnie źle, ja absolutnie się zgadzam że ślub szczęścia nie daje, ale trzeba się na coś zdecydować - albo jest się wierzącym katolikiem ze wszystkimi tego konsekwencjami, albo ma się do Kościoła dystans i zasady ma się gdzieś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz to wszystko nie jest takie proste jak się wydaje...sądzę, że każdy w jakiś sposób nagina zasady kościoła pod siebie.... .

      Usuń
  14. Też jestem wierząca i nigdy nie wezmę ślubu kościelnego. Dla mnie, deklaracja przez ołtarzem, że wytrzymam z kimś całe życie jest czymś, czego musiałabym dopełnić, a czy jestem w stanie? póxniej taki Mietek, który nale sobie znajdzie 3 kochanki będzie mówił, że muszę z nim być, bo mu przed ołtarzem obiecywałam.
    Z resztą, nie mam męża, nie muszę mieć ślubu. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kochana zgadzam się z tobą w 100% nie można być pewnym niczego w życiu....a ty dobrze wiesz jak to jest....jednak partnerzy często po ślubie pokazują swoje prawdziwe ja...a co do ślubu - co to wezmę ślub, a później okażę się, że tak naprawdę nie kocham tego człowieka i co wtedy... O_o do takich decyzji trzeba dojrzeć-my robimy to bardzo powoli :)

      Usuń
  15. Jestem w związku 15 lat mamy 2 dzieci syn 8 córka 4.Tyle się nasłuchałam ze będą problemy jak syn pójdzie do Komunii św.Naszczęście mieszkamy zagranicą nikogo tutaj nie interesuje czy mam ślub czy nie.Córka urodziła się za granicą i żadnego problemu z chrztem a w Polsce masakra była żeby ochrzcić synka ale w końcu się udało .A teraz przygotowania do komunii i żadnych problemów.Tak czytam co ty piszesz a jednak też na ostatnią chwilę brałaś ślub w ciąży ?Nie ważne ze cywilny ale jednak ślub Więc w sumie krytykujesz ludzi którzy biorą ślub na ostatnią chwilę Kościelny a ty w 7 miesiącu ciąży wziełaś cywilny więć nie rozumiem co za różnica.Też poddałaś się tej presji!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie nie nie i jeszcze raz nie- to nie była żadna presja to była nasza decyzja, po drugie nikogo nie krytykuje jak ktoś bierze ślub na ostatnią minutę- raczej chodziło mi o presję, którą wywołują rodziny, aby wziąć ślub kościelny- ja tego doświadczam do dnia dzisiejszego- jeszcze raz mówię nikt nas nie zmuszał, nawet bardzo się zdziwili, że podjęliśmy taką decyzję.pozdrawiam

      Usuń
  16. W kwietniu biorę ślub. Cywilny.
    Na cholerę mi kościelny?
    Żeby księdzu płacić? Żeby organista mi zagrał?
    Ślub jak ślub- papier.
    Najważniejsza miłość i wszystko :)))
    Ja się cieszę... z wesela :D
    " męża" mam już! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie miłość jest najważniejsza <3

      Usuń
  17. Ja akurat widzę to trochę inaczej. Jeżeli już ze sobą jesteśmy to z jakiego powodu mielibyśmy ślubu nie brać (też kościelnego). Akurat my nie robiliśmy wielkiego weseliska. Ot parę osób, ksiądz i tyle. To tylko kwestia tego jak człowiek się zapatruje na życie i świat. Jedni biorą ślub bo chcą, inni nie biorą bo nie chcą. A według mnie zmuszanie kogoś do czegokolwiek to porażka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, ale ja i tak nadal słucham,że kościelnego nie mam.... ;/

      Usuń
  18. u nast też jakiś czas były pytania o kościelny (głównie ze strony mojej babci i jego matki), ale teraz babcia nie żyje, a teściowa nie wyraziła większej chęci, jak zapytała, czy nam to wesele i ślub zasponsoruje, więc pytań nie ma. w tym roku 7 lat od cywilnego minie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahah dobra jesteś - jakbym takie coś powiedziała to by była obraza na amen :)

      Usuń
  19. temat rzeka.. 8 lat się znamy, po 4 urodziłam syna, w zeszłym roku wzieliśmy ślub cywilny, trochę rodzice napierali, ale zrobiliśmy to dla siebie, tylko cywilny, bo maż rozwodnik, poza tym, my wierzący, niepraktykujący jesteśmy.. ja uważam, że nic na siłę i nic dla dobra osób trzecich, tylko dla swojego ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie- niestety niektórym nie da się tego wytłumaczyć...;/

      Usuń