poniedziałek, 17 lutego 2014

Przedszkole-wylęgarnia chorób

Przedszkole- fajna sprawa, gdyby nie fakt, że to jeden inkubator zarazków. Mam na to dowody- już 3 tydzień siedzimy w domu... Słabo co??
http://minimanlife.blogspot.com/2014/02/przedszkole-wylegarnia-chorob.html
Posyłając malucha do przedszkola nie jesteś na początku świadoma co Cię czeka.... .
Ale po krótkim czasie możesz na własnej skórze przekonać się o pladze zarazków w przedszkolu. A to, że w przedszkolu jest czarno na białym napisane w jakim stanie maluch ma przyjść do placówki to większości rodziców chyba nie interesuje.
Ostatnio jakimś dziwnym trafem zobaczyłam w programie śniadaniowym, że nie ważne co dajesz dziecku, jak go hartujesz - pierwszy rok w przedszkolu dla rodziców to istny horror. Ciągłe przeziębienia, zapalenie górnych i dolnych dróg oddechowych, wspaniałe jelitówki, a to tylko początek chorób. Nie myśl sobie, że coś złego robisz, że przecież smyka hartujesz, podajesz codziennie tran, warzywa, owoce- po prostu ten mały człowiek musi uodpornić się od otaczających go zarazków.
No, ale dobra "muszę bo się uduszę" jak tego nie napiszę - wszystko fajnie, ekstra- chory no mówi się trudno, ale wkurza mnie fakt, że rodzice posyłają maluchy w złym stanie do przedszkola. Poważnie- przykład oczywiście nasz bo jakże by było inaczej- pewna rodzinka posłała dziecko już lekko mówiąc w niefajnej formie- oczywiście poinformowała przedszkolankę o tym, iż dzień przed ten mały maluszek witał się z klozetem.... . Jaki był efekt- po dwóch godzinach dzieciaka wysłano do domu ,a co za tym idzie wszyscy dosłownie wszyscy się rozchorowali  - inni już w przedszkolu, inni tak jak Piotruś w domu i tak wspaniale mieliśmy kilka dni wyciętych z życia bo zaczęło się od Piotrusia, a skończyło na mnie. Przykładów jest wiele- rodzice posyłają maluchy - zakatarzonych, kaszlących, z ciepłą główką. To nie jest tak, że jestem święta i Piotrusia nie puściłam jak miał lekki kaszelek. Ale różnica jest posyłając dziecko, które dosłownie raz w dniu zakaszle, a inaczej zasmarkane, kaszlące dziecko. Ja wiem, że łatwo mi się wymądrzać bo siedzę w domu i tak naprawdę to nic nie wiem jaką mają rodziny sytuacje. Wiem kochani- bo kobieta ledwo co wróciła do pracy, - bo boi się reakcji szefa, a co powie jak któryś raz z rzędu będzie musiała się urwać z pracy, - bo boi się, że ją zwolnią, - bo nie mamy co z tym maluchem zrobić.  Ja to wszystko rozumiem bo właśnie przez te częste chorowanie Piotrusia nie podjęłam jeszcze pracy- bo kto zatrudni kobietę, która średnio raz w miesiącu na około tydzień musi zostać z dzieckiem w domu???  
No, ale wracając do naszych dzieciaczków - co zrobisz jak po dwóch godzinach zadzwonią do ciebie z przedszkola, że twoje dziecko się rozchorowało - no sądzę, że odpowiedź jest tylko jedna- zwalniasz się na kilka godzin z pracy. Więc czy nie lepiej coś wykombinować wcześniej- gdy widzisz,że choroba zawitała do waszego domu???
Tak na koniec każdy robi jak uważa, ale miejmy świadomość, że przyprowadzając chorego malucha do przedszkola szkodzimy nie tylko swojemu dziecku, ale również innym maluchom oraz przedszkolance. Amen



35 komentarzy:

  1. Plus panie przedszkolanki z chusteczkami przy nosach. amen

    OdpowiedzUsuń
  2. no mówią,że pierwszy rok najgorszy i np przykładem koleżanki widzę,że się sprawdza niby pocieszające ale jak przetrwać ten rok?jak Madzia chodziła do przedszkola to ok 2 tyg pochodziła aby znów zachorować....oby Wasz zła pasa się szybko skończyła!
    buziak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kochana mam nadzieję.... bo normalnie można oszaleć- lekarz, apteka, apteka, lekarz... najlepsze,że jak wysyłałam Piotrusia myślałam,że ma super odporność bo przed przedszkolem w ogóle nam nie chorował ;/

      Usuń
  3. Przechodziliśmy przez częste chorowanie podczas pierwszego roku Kuby w żłobku. Po roku rzeczywiście się uspokoiło. Mam nadzieję, że przedszkole w takim przypadku, aż tak bardzo nas nie zaatakuje. Ale masz rację...gdy wchodzę z Młodym i słyszę dudnienie w sali od kaszlu dzieci, to aż mnie ściska!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja byłam w szoku jak jednego dnia mama ubierała synka, a młody z kaszlem jak u gruźlika i katarem, a ona odrzekła,że kaszelek tylko mały ma.... O_o

      Usuń
  4. he looks so cute

    Greets Jon,
    http://www.jonthegold.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. o jezusku,u nas jest dokładnie to samo.we wrześniu,październiku i listopadzie młody był łącznie w przedszkolu 3 tygodnie!!!

    dosłownie wyglądało to tak,szedł zdrowiutki w poniedziałek.w środe już zostawał w domu.z racji tego że to żadna "poważna"choroba,obywało się bez antybiotyków ale leczenie trwa 10dni,po 10dniach idzie zdrowy a po 2 dniach znowu w domu :/ porażka.

    poprosiłam o regulamin przedszkola,czarno na białym NIE PRZYPROWADZAMY DZIECI CHORYCH I PRZEZIĘBIONYCH.
    pytam przedszkolanki no jak to jest wkońcu.
    odp.że niestety tak jest,mamy wpychają dzieciaki (CHORE!)do sali i dosłownie uciekają a one nie mogą z tym nic zrobić.coś tam przebąkiwała o tym że pare upomnien rodzic może dostać,potem dzieciak jest wykreślony ale... oni tego nie stosują.

    na litość boską,wszystko ma swoje granice!grr!
    i również z tego samego powodu nie podjęłam pracy,nie mam z kim młodego zostawić podczas choroby,a znalezienie tak wyrozumiałego pracodawcy graniczy z cudem.niestety,


    ZDRÓWKA DLA PIOTRUSIA :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej wybacz za taki długi wywód ale dosłownie szlag mnie trafia w tym temacie ;)

      Usuń
    2. a ja właśnie lubię takie dłuuuugie wywody- dokładnie tak jak napisałaś u nas jest to samo. ja wszystko rozumiem, ale taki chory maluszek to pewnie nie fajnie się czuje w przedszkolu...więc dla jego dobrego samopoczucia lepiej pozostawić go w domu, a nie wpuszczać do miejsca gdzie co chwilę dzieci krzyczą, biegają....

      Usuń
  6. A co powiesz na hasło mamusi, że dziecko wczoraj gorączkowało i jakby Pani mogła mu w ciągu dnia zmierzyć temperaturę i jak coś to zadzwonić?!!! Widziałam jak mamusia odbierała to dziecko z przedszkola, ledwo żywe z przeszklonymi oczkami! A następnego dnia mój młody już leżał w domu. Całe szczęście z naszą odpornością nie jest tak źle i to pierwsza poważna choroba od września, wcześniej tylko małe infekcje. Ale za to uporczywie walczymy z alergią :(
    Zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taka sytuacja jest chora- no qrcze dziecko gorączkujące puszczać do przedszkola.... i jeszcze prosić, aby przedszkolanka zmierzyła temperaturę - ludzie to tupetu nie mają ;/

      Usuń
  7. wspolczuje,niestety dopoki przedszkola nie zaczna rygorystycznie przestrzegac wlasnych zasad tak bedzie dziwi mnie to bo i tak te dzieciaczki wkoncu zostaja w domu bo matka doprowadza do takiego stanu,ze maluch konczy z temperatura i terapia antybiotykiem a czasem wystarczy 1-3 dni w domu przetrzymac malucha by uniknac powazniejszej infekcji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ehhh mi to już brak słów na rodziców, którzy przyprowadzają chore dzieci...u nas właśnie skończyło się na antybiotyku....myślałam, że jak zostawię na kilka dni w domu to przejdzie- nie przeszło- walczyliśmy 3tygodnie z pokrzywką oraz kaszlem.... teraz po antybiotyku jeszcze tydzień zostaje w domku....

      Usuń
    2. to zyczymy szybkiego powrotu do zdrowia i byle do wiosny moze wtedy sezon chorobowy troche wyhamuje :)

      Usuń
    3. oby wyhamował bo oszaleć można z tymi chorobami ...;/

      Usuń
  8. Przechodzimy przez to samo….2 tygodnie w żłobku, 1,5 tygodnia chorujemy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest straszne- bo ile można chorować. mam nadzieję, że teraz jak będzie ciepło choroby nas nie zaatakują :)

      Usuń
  9. Nie wyobrazam sobie jak to bedzie.. ale wole na razie o tym nie myslec. Tulimy, zdrowiejcie :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Przerażające... A my posyłamy Bobika w tym roku pierwszy raz... Ech, ciekawe co z tego w ogóle wyjdzie. Oby nie tak źle jak piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zobaczysz pewnie będzie lepiej niż u nas :*

      Usuń
  11. nic tylko liczyć na nabycie hiperodporności

    OdpowiedzUsuń
  12. My do przedszkola śmigamy od września i odpukać w puste chora Karina była 3 razy :D A tak nic się jej nie ima :D Więc my nie wiemy co to choroby :) Zdrówka dla kawalera życzymy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszczę- u nas też nie było źle -ale teraz jakoś z choroby nie może wyjść ....buuu

      Usuń
  13. Na razie o tym nie myślę, ale widzę bo chrześniaku mym, który ciągle chory!
    Zdrówka dla Piotrusia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no moje siostrzenice również co chwile chore-normalnie szok z tymi choróbskami ;/

      Usuń
  14. zdrówka ! dla mnie to paranoja jak mamy w szatniach dają antybiotyki maluchom i wysyłają na zajęcia ! no ale właśnie szkodzi się przede wszystkim swojemu dziecku ale i pozostałym !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że teraz już z górki pójdzie i młody będzie zdrowy- ale poszłam dziś po Piotrusia ubranka do wyprania i znów coś tam dostały dzeciaki....;/

      Usuń
  15. Widzę, że praktycznie wszędzie i u każdego sytuacja tak samo "chora" ...;/ U nas inaczej nie było i Kacper pierwszy rok często chorował , na szczęście z roku na rok jest co raz lepiej :) Także chyba każdy ( co mówię z przykrością ) musi przez to przejść.
    Co do osmarkanych po kolana maluchów wypowiadać się nie muszę bo to masakra...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no mam nadzieję, że jak będzie starszy to i odporniejszy na te wirusy - bo tak oszaleję ;/

      Usuń
  16. podpisuje sie pod tym postem rekami i nogami, napisalas swieta racje no i prawde !!! ja myslalam ze to u mnie takie nienormalne jest, ale widze i slysze ze wszedzie.... masakra. moj smyk chodzil tamten tydzien no i w pon a w nocy juz katar po pas gesty zielony no i kaszel meczacy no i co znowu antybiotyk, a przed tym tygodniem byl 4 tygodnie w domu bo nie mogl wyjsc z anginy ktora pozniej byla zapaleniem gardla....ja tez nie daje dziecka chorego nawet z katarem, a jak slysze ze kaszle to od razu inhalacje robie itp. fakt jestem mama pracujaca na 1/3 etatu i moge sobie pozwolic na 'chorobowe' ale nie rozumiem rodzica ktora daje chore dziecko ktore zaraza....a szef to tez czlowiek i raczej ma dzieci wiec powinien zrozumie, u nas w grudniu mielismy taka sytuacje, ze wlasnie pani zadzwonila po godzinie pobytu malego w p-kolu ze jest dziwnie wysypany byc moze ospa bo on 2 tyggodniu panuje, wiec rzucilam wszystko w pracy, zglosiloam do szefa, ze ma ospe lece do lekarza, zrozumial, wrecz poganial. no ale o tych chorobach mozna by ksiazke napisac. a o to aby jelitowka nas ominela modle sie bo moj syn odwadnia sie bardzo szybko :( i ladujemy w szpitalu :( pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz jednak nie każdy szef taki tolerancyjny jest- niestety...;/ dobrze, że ty jednak masz w porządku szefa :) jejku to nie ciekawie masz jak synek tak szybko się odwadnia- qrcze te choróbska są straszne- mnie to jeszcze denerwują kobiety, które przychodzą z chorym dzieckiem do przychodni- a maluch ma zakaźną chorobę to zamiast czekać w izolatce to latają za lekarzem by wcześniej dziecko zostało zbadane- a przecież roznosi zarazki...;/

      Usuń